przychodzisz jeszcze przed północą
zaciągnąć firanki istotnie pozostajesz poza
bezpieczną strefą nie patrząc prosto w oczy
dostrzec mogę głębie bez skali prawdziwe cierpienie
które nie żyje bez pór osamotnienia pierwsze dno
to wiano z czerwonego pluszu
we włosy wplecione samosiejne kwiaty
mają przypominać pochodzenie samorodka
świadomej kobiecości stopy
opływają cieplejszą połową dób
trwasz we mnie jak wtedy gdy dane
nam jest posiąść instynkty więc wyznam
nie znoszę własnego serca na ramieniu
nad wszystko cenię twoje na dłoni
a w kieszeniach chowam tylko napotkane
kamienie i małą spiżową figurkę pozbawioną rąk
szkoda mi słów zabranych wczoraj
Ehh, warto było czekać. Oba są rewelacyjne. Więcej nie muszę nic mówić, bo nie ma takiej potrzeby, potrzeba za to wymownej ciszy...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło :)
Gołąb pospolity jako przodek gołębia skalnego lubi podskubać to co na ramieniu.a kamienne zbiory zazwyczaj ciążą.
OdpowiedzUsuń