Prawda jest jedna, choć prawd są tysiące,
a każdy swoją prawdę ma jedyną.
Patrz pilnie okiem w głębie swe milczące...


Leopold Staff

środa, 9 lutego 2011

Odzyskana ziemia Niby (Na wspólnym gruncie)

"(...)przestały go dusić myśli musowe, zaś myśl, że duch Angeliki unosi się naokoło,
jeszcze świeży i silny, utraciła cechy pewności i grozy, a nabrała cech łagodnych (...)"

Karol Irzykowski Pałuba (frag.)


wyjęte z mimowolnych min
zakrzątniętej ulicy
nasze twarze

spotkały się w ten czas
akcentem pobocznym
tym razem
wspólny szlak był
o niebo, niebo krótszy

kurtuazji nie zabrakło -
szczęśliwie jej nie było
radość bliskości
w ten stan okoliczności
i w drogę

błądziłem trochę - Ty
"pomimo to, albo
mimo wszystko"
wiedziałaś czego chcesz

wspólna chwila dla siebie
potwierdzenie wyobrażeń
świadectwo niewinności
wsparcie

mróz bo stres - lekkość
w piersiach i ciszę -
jakość serca
utopię w kałamarzu

nie było pożegnania
więc już się nie spotkamy
tej zimy
a "bez" pączkujący

jako stan "mylący"
zamieni barwę spojrzenia
na jasny, jasny błękit
w ciemnym pierścieniu ciał

w cudzych oczach
odnajdziemy własne odbicie
ty
ja

23 komentarze:

  1. Znam kobiety, które wręcz specjalizują się w aranżowaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No wiesz, to takie skomplikowane...;)

    OdpowiedzUsuń
  3. No wiem, nie mam instrukcji do tego ;) *

    * cytując Kubusia

    OdpowiedzUsuń
  4. Bywa tak, że spontaniczność i prostota to jedyny "kanał" porozumienia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmm, spontaniczność, ważna rzecz... U mnie, zawsze wszystko wychodzi spontanicznie, nigdy nic nie planuję, po prostu u mnie mija się to z celem.

    Co do tego końca, ehh cytując jednego z przyjaciół: no comment...

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. A dla zabawy:
    Z lewej strony scenek czeka "Słoneczne wyróżnienie" :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Martyna.
    Popieram.
    Wciąż żałuje,że to już koniec wiersza...

    OdpowiedzUsuń
  8. Ela,
    doceniam, że doceniasz, bo wiem, że wiesz i wiedz, że wiem. Wszystkiego najlepszego!

    OdpowiedzUsuń
  9. Lepiej iść na żywioł...
    Cóż tak ubolewasz nad tym końcem?

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Drzwi nie chcą się domknąć :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ehh, nie chcą, wyjątkowo uparte, jeśli znajdziesz jakiś sposób na nie to podziel się ze mną... Szukam złotego środka, ale żaden nie pomaga...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. :) Też szukam i także wierzę, że gdzieś tam jest. Chociaż tak naprawdę boję się tego, że przestanę szukać i tego co będzie, gdy przestanę to robić; więc na to, że znajdę niewielkie mam szansę.
    Pozostaje ta żywa wiara, którą możemy podzielić się wzajemnie i my :)

    OdpowiedzUsuń
  13. ech... Mój ojciec, kiedy go pytałam o rady w różnych sercowych perypetiach, tragediach i z okazji życiowych wyborów, mówił zazwyczaj: "Oj, córcia, córcia, co ja ci mogę powiedzieć, nie ma recept..."
    :)

    Miłość swojego życia odnalazł mając 48 lat.

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam dokładnie ten sam problem; strach to mój nieodłączny przyjaciel, zawsze u mojego boku.
    Wiesz, szansa wynosi aż 50 % :)
    Ehh, żywa wiara, moja jest raczej wygasająca.

    Twój Ojciec ma pewnie rację, każdy to inny przypadek, więc nie może być jednej recepty dla każdego.
    48 lat, ehh jeszcze mi tylko ok. 20 brakuje, co to było... :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Piszesz tak, jakby wcale (wbrew pozorom) nie była wygasająca.
    Rozpalająca (się) raczej :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ehh, wiesz staram się ją rozpalać, bo jak już upadnę, to znowu upłynie wiele czasu, kiedy to będę wstanie się podnieść. Motywuję się faktem, iż czas leci...

    OdpowiedzUsuń
  17. Tylko "na kolanach" żyć nie warto.

    OdpowiedzUsuń
  18. Oczywiście lepiej iść i upadać niż przez całe życie klęczeć...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń